PORYWAJĄCA MUZYCZNOŚĆ

Była już mowa o znaczeniu alinearności — dla formy otwar­tej dramatu romantycznego. Grzegorzewski posiadł umiejęt­ność równoległego, jednoczesnego snucia wielu wątków, potra­fił przekroczyć na scenie czas jednoliniowy. Nie przejawia się bynajmniej w ten sposób odejście, odwrót czy ucieczka od historii, jak sądziło nietrafnie tak wielu recen­zentów wrocławskiego przedstawienia. Być może „zawinił” tu sam reżyser, wyznając w rozmowie z Elżbietą Morawiec (za­mieszczonej w Programie), że brak mu zupełnie poczucia czasu historycznego. Ależ w jakim sensie i po co to powiedział! Wy­łącznie po to, by zakwestionować rozumienie „czasu historycz­nego” jako „uszeregowanej linii skutków i przyczyn”. Krasiń­ski również w takie pojęcie „czasu historycznego” wątpił dlatego przecież posłużył się formą otwartą. Grzegorzewski ze swoim odczuciem czasu musiał dojść do romantyków, do Kra­sińskiego zwłaszcza.Szczególnie porywa muzyczność owej alinearności. Składają się na nią i świetna muzyka Stanisława Radwana, i „muzycz­ny” układ postaci, i „muzyczne” kontakty między osobami dramatu, i muzyczne aluzje w scenografii.

Witaj na moim portalu o hobby, jeśli jesteś zainteresowany tematyką związaną ze sposobami na aktywne spędzanie wolnego czasu to zapraszam do czytania i regularnego odwiedzania mojego bloga! Zapraszam do czytania!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)