RAŻĄCY MAKSYMALIZM

Raził go „niesamowity maksymalizm” Lambra, Kordiana, Lilii We- nedy, Grobu Agamemnona — „taka okrutna, powiedzmy dzi­ka pretensja do pokolenia zrodzić i na tak długo zakorzenić się mogła tylko w jednostce, w której narodowy instynkt samo­zachowawczy znajduje się w stopniu niedorozwoju, mogła wy­róść tylko na gruncie krańcowego indywidualizmu, niezdol­nego do nawiązania czucia ze zbiorowością współplemienia”. By uchronić się od ostatecznej klęski, Słowacki musiał pokonać „w sobie niewiarę w naród”, uwierzyć w lud polski. A on po­chylał się właśnie „po berło władzy, które wypadło ze zdrętwia­łych rąk szlachty”. Pamiętam, jakie wrażenie robiło na mnie zawsze to obrazowe określenie. I zapewne nic dziwnego, gdyż w przytoczonym zdaniu ujawniała się intencja Pigonia, która towarzyszyła mu od początku, gdy sygnował wymownymi pseu­donimami („Chłop” i „Helota”) swe młodzieńcze wystąpienia. Silnie eksponowana chłopskość pojęta jako ethos zbiorowości kazała Pigoniowi szukać w literaturze stosownych wartości. Zaszczepianie wieszczów na pniu chłopskości dawało w końcu oczywistą przewagę Mickiewiczowi.

Witaj na moim portalu o hobby, jeśli jesteś zainteresowany tematyką związaną ze sposobami na aktywne spędzanie wolnego czasu to zapraszam do czytania i regularnego odwiedzania mojego bloga! Zapraszam do czytania!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)